Lifestyle

Kwiecień 2020 #Checked

wisłocka

No hej! Właśnie skończył się kwiecień! Opowiem Wam najsmutniejszy żart tego miesiąca: „Jakie masz plany na majówkę?” Badum, tsss…

Ja miałam jechać do Algierii. Cieszyłam się jak zła, bo po Jordanii bardzo chciałam zobaczyć kolejny muzułmański kraj. Mieli znieść wizy, i tylko dlatego czekałam z zakupem biletów na kwiecień. Zanim zdążyli, była już kwarantanna. No trudno, bywa. Pozostaje jakoś organizować sobie czas w domu i to właśnie robię.

W sumie stwierdziłam, że może oprócz przewodników po miejscach i gotowanek (PS: sprawdźcie przepisy na żółte curry i krem z marchwi), warto polecić coś dobrego i powiedzieć, co u mnie. Sama często mam problem z wyborem kolejnego filmu, serialu czy książki do przeczytania. Dlatego niekiedy zaglądam na takie polecanki. W ramach odwdzięczenia się więc posyłam dalej moje sposoby na nudę, które pomogły przetrwać kwiecień.

Oglądane

Nie jestem osobą, która siedzi i pochłania filmy i seriale, ale co innego robić na kwarantannie? Przeprosiłam się z Netflixem i cisnę kolejne rzeczy. Gdy już skończę najfajniejsze materiały na tej platformie, przerzucę się na HBO GO. To mój taki mały cebulacki trik: przez kilka miesięcy oglądam wszystko, co interesujące z jednej oferty, potem z drugiej. Kwiecień upłyną pod znakiem Netflixa. Co tam można znaleźć ciekawego?

Dom z papieru

dom z Papietu
Źródło: materiały prasowe

Tak, wiem – jestem chyba ostatnią osobą na świecie, która się za to zabrała. Nie dlatego, że nie chciałam. Zwykle oglądam jakieś lekkie rzeczy, abym w tzw. międzyczasie mogła zajmować się czymś innym. Przy tym natomiast chciałam się choć trochę skupić, stąd zwłoka. Zabrałam się za to w święta i od razu wchłonęłam dwa sezony, potem resztę. Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości czy warto, potwierdzam – warto!

Unorthodox

Unorthodox
Źródło: elle.com

Najfajniejsze są seriale, które sprawiają, że chcesz wejść głębiej w dany temat. Taki właśnie jest z Unorthodox. Mini-serial opowiada o dziewczynie, która ucieka z ortodoksyjnej społeczności nowojorskich Żydów, aby przeprowadzić się do Berlina i spróbować nowego, wolnego życia. Chasydzi przedstawieni w serialu są jako mizoginiści, kobiety tymczasem znajdują się w pułapce własnej kultury. Zastanawiam się, czy faktycznie ortodoksyjne żydowskie społeczności tak wyglądają. Jeśli was również zainteresował ten temat, polecam zerknąć m.in. na kanał Tajemniczy Świat Żydów. Znajdujące się tam podcasty i filmy pozwoliły mi nieco lepiej zrozumieć tę kulturę i obalić niektóre nieścisłości, które mogły pojawić się w serialu. Warto na przykład wiedzieć, że golenie głowy przedstawione w serialu jako element obrzędów, tak naprawdę w większości tego typu społeczności nie jest obowiązkiem. Owszem, zamężne kobiety nie mogą odsłaniać włosów, jednak golenie ich na krótko wynika raczej z wygody, niż z religijnych nakazów.

Kalifat

Kalifat
Źródło: critictoo.com

Szwedzki serial opowiadający metodach działań tzw. Państwa Islamskiego. Pokazuje on, jak werbuje się ludzi z Europy i jak wygląda życie w tytułowym kalifacie. Dla mnie osobiście najciekawsza okazała się próba odtworzenia tego, jakie procesy zachodzą w drugim pokoleniu muzułmańskich emigrantów. Osoby te nie mają świadomości, przed czym uciekli ich rodzice, a jednocześnie dalej czują swoją odrębność w stosunku do otaczającej ich chrześcijańskiej społeczności. Powoduje to, że szukając swojej tożsamości zwracają się w stronę radykalnych odłamów swojej religii. Jak temu zaradzić? Nikt nie ma na to recepty. Warto jednak zobaczyć serial, aby zrozumieć, dlaczego młodzi ludzie, którzy pozornie mają lepsze życie, zwracają się w nieoczekiwaną stronę.

Król tygrysów

Król tygrysów
Źródło: wyborcza.pl

Mam wrażenie, że ten serial wywołał niezłe zamieszanie. Motywem przewodnim serialu jest rywalizacja właściciela prywatnego ZOO – Joe Exotic i Carol Baskin – aktywistki walczącej o zakaz rozmnażania i przetrzymywania tygrysów. Wydaje się, że twórcy chcieli w materiale skupić się na sytuacji dzikich kotów w różnego rodzaju prywatnych działalnościach, handlu nimi, tymczasem sytuacja wygląda trochę inaczej. Joe mimo swoich niewątpliwych wad i burzliwego życia wzbudza raczej sympatię i sprawia wrażenie człowieka, który jednak opiekuje się kotami i zapewnia ludziom z trudną przeszłością pracę. U Carol tymczasem zwrócono uwagę na jeden istotny element jej życiorysu: tajemnicze zaginięcie jej byłego męża. Niektórzy uważają, że Carol nakarmiła małżonkiem swoje koty. Czy to prawda? Nie wiadomo. Wątków w serialu jest tak dużo, że długo można opowiadać. Mi pozostaje jedynie zachęcić do zobaczenia go.

Zombie Express

Zombie express
Źródło: naekranie.pl

Jedna rzecz o mnie: lubię horrory. Zarówno te dobre, jak i te tak głupie, że aż zabawne. Nie wiem czy to dobrze, ale dobrze mi się je ogląda jako coś w tle. Umówmy się: częściej widzę te złe horrory, ponieważ jest ich zdecydowanie więcej. Tym razem jednak obejrzałam taki, który nie jest tragiczny, co jest całkiem sporym sukcesem. Zombie Express (btw. polski tytuł jest fatalny, mocno sugeruje kicz) to koreański horror z elementami dramatu. Zajęty pracą ojciec chce odwieźć swą małą córeczkę pociągiem do jej matki. W tym czasie jednak w kraju wybucha dziwna, szybko rozprzestrzeniająca się epidemia. Pasażerowie pociągu mają szansę przemieścić się do wolnego od zarazy dystryktu, jednak – jak to w tego typu filmach bywa – nie wszystkim się udaje. Film trzyma w napięciu i ma całkiem sensowną fabułę, jak na produkcje o zombie – nie jest to klasycznie typ idący przez miasto i starający się przetrwać. Dodatkowej wartości w mojej opinii filmowi dodaje miejsce produkcji. Nieczęsto oglądam azjatyckie filmy, dlatego był to dla mnie dodatkowy atut.

Czytane

Są dwa typy ludzi: tacy, którzy czytają jedną książkę, kończą ją i biorą się za następną, oraz tacy, którzy zaczynają z pięć różnych lektur na raz. Ja należę do tego drugiego typu. Z tego właśnie powodu nie zdziwcie się, jeśli w jednym miesiącu pojawi się tu kilka książek, w innym nie będzie nic. Obecnie mam pozaczynanych mnóstwo książek o różnej tematyce, wracam do nich, gdy najdzie mnie wena. Z jednej strony powoduje to, że muszę przy części z nich się cofać, z drugiej – dzięki temu nie czytam niczego na siłę. Tu moja główna lektura kwietnia.

Wisłocka, czyli jak to ze Sztuką Kochania było

Konrad Szołajski - Wisłocka, czyli jak to ze sztuką kochania było

Książkę Konrada Szołajskiego możemy określić jako luźną, fabularyzowaną biografię Michaliny Wisłockiej – autorki Sztuki Kochania. Autor od rodziny bohaterki otrzymał jej pamiętniki, dzięki czemu trzon całej opowieści jest prawdziwy. Do tego dobudował ciekawą akcję, w której materiały od Wisłockiej są jedynie jednym z elementów, a cała fabuła krąży wokół walki autorki o wydanie Sztuki Kochania. Nie jest to może arcydzieło literatury, jednak tę lekką, ciekawą i opartą na faktach opowieść warto przeczytać.

Uff… chyba narazie tyle. Kwiecień minął mi chyba tak, jak wszystkim – na czekaniu na lepsze czasy i nadrabianiu zaległości wszelkiego typu. Trochę się martwię, bo teoretycznie kończą mi się rzeczy do roboty. Cóż, będę musiała sobie znaleźć więcej kreatywnych rzeczy :). Dajcie znać, jak wasz kwiecień!

You Might Also Like

No Comments

    Leave a Reply